Siem Reap – co warto zobaczyć w mieście kontrastów?

Siem Reap – co warto zobaczyć w mieście kontrastów?

Siem Reap nazywane także “Bramą Angkoru” to miasto położone w północno-zachodniej Kambodży.  Liczy około 190 tysięcy mieszkańców i jest to czwarte co do wielkości miasto w państwie. Gdybyście zapytali mnie jak opisałabym Siem Reap w dwóch słowach bez zawahania byłoby to “one dollar”. Dlaczego? Z roku na rok w mieście przybywa hoteli, drogich restauracji a zapuszczając się w niektóre uliczki można by się zastanowić, czy aby nadal jesteśmy w Kambodży. Wszystko to za sprawą zwiększającej się z roku na rok liczby turystów odwiedzających kompleks świątyń Angkor, których to Siem Reap jest główną bazą wypadową. 

Lokalni “przedsiębiorcy” bardzo szybko zauważyli ile pieniędzy są w stanie przywieść turyści, ile są w stanie nieświadomie przepłacić za pewne usługi  i jak bardzo właśnie te “one dollar” zmieniają życie mieszkańców. To jak bardzo ważne i pożądane są dolary od przyjezdnych, jak bardzo odmieniają one życie mieszkańców najlepiej widać jak opuścimy to niezwykle zatłoczone turystami miasteczko. Widać to tam, gdzie tych pieniędzy nie ma, bo po prostu duża część turystów tam nie dociera. Dzieci biegające boso? Gdy opuścimy Siem Reap i udamy się lokalnymi drogami szukając prawdziwego życia mieszkańców, nikogo to nie powinno zdziwić. Dzieci biegające nago? Na szczęście to już rzadkość.

Co zobaczyć w Siem Reap i okolicach?

Święte Miasto

Udaj się do kompleksu świątyń Angkor! Banalne i bez zaskoczenia 🙂 Jednak jak pisałam wyżej to właśnie Święte Miasto jest głównym celem przyjazdu do miasteczka. Być w Siem Reap i nie zobaczyć Angkor Wat to jak pojechać do Paryża i nie widzieć wieży Eiffla. O tym, co warto zobaczyć w Świętym Mieście Kambodży oraz jak tam dojechać napiszę w osobnym poście. 

Nadzieja… na godne życie

Podróżując spotykamy czasem miejsca, które skłaniają nas do życiowych refleksji. Jednym z takich miejsc jest New Hope Training Restaurant. Będąc w tym miejscu uświadamiamy sobie jakimi szczęściarzami jesteśmy – mamy wykształcenie, pracę,  wystarczająco pieniędzy by żyć i podróżować, rodzinę i zdrowie. Odwiedzamy dalekie zakątki naszego świata nie zastanawiając się na co są przeznaczane wydane pieniądze. W New Hope niosą one nadzieję, nadzieję na godną i lepszą przyszłość dla tysiąca bezbronnych dzieci i lokalnej społeczności.

Learn from yesterday, live for today, hope for tomorrow.

Albert Einstein

New Hope Cambodia od skromnej organizacji przerodziła się w międzynarodową organizację pozarządową, której celem jest bezpłatna edukacja i pomoc w codziennych problemach z jakimi borykają się zwykle khmerskie rodziny. Jej założyciel Sot Suo największą nadzieję w zwalczaniu biedy widzi w rozwoju mieszkańców, dlatego ponad tysiąc uczniów ma dostęp do bezpłatnej edukacji. Najwięcej uwagi poświęconej jest na język angielski, nauki komputerowe, muzykę i nauki o moralności. New Hop Cambodia zapewnia też wszystkim swoim pracownikom i uczniom bezpłatna opiekę medyczną oraz stypendia uniwersyteckie. Skąd na to  wszystko pieniądze? Głównie z New Hope Training Restaurant oraz programów sponsorskich. Jedząc każdy posiłek w restauracji pomagamy lokalnej społeczności a ceny tam są identyczne jak w każdej innej restauracji. Jedzenie? Przepyszne 🙂

You may be fortunate and make a lot of money, but be sure your work involves something that enriches your spirit as well as your bank account.

New Hope Cambodia

Dochód z restauracji przeznaczany jest na edukację, wyprawkę dla dzieci, rowery, które dla większości dzieci to jedyny środek transportu do szkoły, budowę domów dla najuboższych oraz ich naprawy, zakupy najpotrzebniejszych produktów dla całych rodzin jakimi są np. moskitiery i koce, a także dostęp około 140 osób tygodniowo do opieki w klinice medycznej New Hope Cambodia. 

Pobyt w New Hope Cambodia to jedna z najlepszych rzeczy jakie możemy zrobić podczas wizyty w Siem Reap – koniecznie odwiedźcie to miejsce.

Bez planu

Jedną z najfajniejszych rzeczy jaką możemy zrobić podczas podróży po nieznanym nam kraju to zwiedzić go właśnie bez planu! Udać się na przejażdżkę po polnych drogach Kambodży, po miejscowościach, których wciąż nie ma na mapach Google’a, wąskimi uliczkami, gdzie raz na jakiś czas mija Was tylko dziecko na rowerze wracające właśnie ze szkoły lub lokalni ludzie na skuterach. 

Takie wycieczki w nieznane często przeradzają się w niezapomniane przygody na długie lata. Nasza przydarzyła się przy drodze 63 między farmą lotosów a miejscowością Russei Luk. W pewnym momencie nasz skuter zwolnił, Paweł przekręcił bez zastanowienia manetkę gazu do końca ale bez większego rezultatu. Od razu wiedzieliśmy, że coś jest nie tak. I kiedy właśnie spojrzeliśmy na naszą tylną oponę z tyłu usłyszeliśmy – “Złapaliście gumę!”. Od naszego hotelu w Siem Reap dzieliło nas około 8 km, ale dalsza jazda była niemożliwa. Postanowiliśmy więc się podzielić: kobiety zostaną z pechowym skuterem a mężczyźni udadzą się szukać pomocy drugim jednośladem. Po około 10 minutach wypatrzyłyśmy znajomy skuter na horyzoncie – jednak z tyłu nie siedział Paweł a mieszkaniec jednej z mijanych wcześniej miejscowości. Nie miał kompletnie pojęcia o jaki sprzęt chodzi, my też – bo kto by pomyślał żeby chociaż zrobić zdjęcie motocyklu przed wyruszeniem w nieznane. Mężczyzna nie miał więc ze sobą żadnych narzędzi a jego przyjazd miał na celu sprawdzenie stanu pojazdu. Odpalił go i kazał się przejechać. W pierwszej chwili odnieśliśmy wrażenie, iż chce abyśmy pojechali nim do jego warsztatu. Szybko jednak zauważył, że przejechanie około dwóch kilometrów z kompletnym kapciem jest niemożliwe. Wziął nasz skuter i odjechał bez słowa. I dopiero teraz kiedy zniknął nam z horyzontu uświadomiliśmy sobie, że w schowku został jeden z naszych plecaków – z dokumentami i połową naszych pieniędzy. Oby nasz fachowiec okazał się uczciwy… Z drugiej strony wątpiliśmy aby choćby pomyślał o tym, że w schowku jest suma dorównująca jego rocznemu dochodowi. Ba! Może nawet więcej. Po najdłuższych 10 minutach życia, znów ujrzeliśmy znajomy nam pojazd. Z przodu siedział Paweł a za nim nasz lokalny mechanik – w rękach trzymał pompkę, zapalniczkę, łatkę oraz kilka innych narzędzi. Odetchnęliśmy z ulgą a mechanik przystąpił do naprawy opony. Widok trochę jak z memów – jeden naprawia a czterech fachowców patrzy i komentuje 🙂

Cała usługa nie zajęła więcej niż godzinę – zrobione. Paweł odwiózł naszego fachowca do warsztatu a my znów zostaliśmy rozmyślając ile może kosztować taka mobilna usługa. Po chwili wraca Paweł i oznajmia –  1$, tylko 1$ za godzinną pracę. W podziękowaniu dostał także 5$ napiwku a nam pozostało tylko rozmyślać jaką częścią jego dochodów jest 5$.

Farma jedwabiu

Farma jedwabiu położona jest około 15 km na zachód od miasteczka Siem Reap. Dojechać tam można tuk-tuki’em z kierowcą bądź klasycznie skuterem!  Podążając zgodnie z kierunkiem zwiedzania w każdym pomieszczeniu zobaczymy panie uczestniczące z procesie wytwarzania jedwabnych tkanin, na manualnych jak i tych choć trochę zautomatyzowanych maszynach. Ku zaskoczeniu, wstęp do farmy jest bezpłatny. Na końcu zaplanowanej trasy zwiedzania znajduje się sklep z lokalnymi produktami z jedwabiu: sukienki, szale, portfele, co sobie tylko dusza zamarzy 🙂

Siem Reap bez tajemnic

Siem Reap ze względu na dużą ilość turystów jest miastem niezwykle żywym, zwłaszcza wieczorami. Jest to bowiem czas, gdy wielu z nich wraca z całodziennych wycieczek a bramy Angkoru zostają zamknięte. Uliczki w centrum miasta wypełniają więc tłumy ludzi, otwiera się część restauracji niedostępnych za dnia, odżywa street food a miasto rozjaśniają lampiony i światło z licznych restauracji.

 W centrum Siem Reap znaleźć możemy co najmniej kilka nocnych marketów, które są dostępne zazwyczaj w godzinach 18 – 23. Później część z nich zamyka biznes i zaczyna się życie nocne do wczesnych godzin porannych. Miejcie to na uwadze wyszukując hotele – na przeciwko naszego o 5 nad ranem wciąż było głośno 🙂

Farma lotosu

Lotus Farm by Samatoa znajduje się zaledwie 10 km na południe od miasteczka Siem Reap. Jadąc trasą 63 nie sposób jej ominąć – obszerne, zielone plantacje lotosu rozciągają się wzdłuż głównej drogi przeplatane co chwilę urokliwymi chatami.

Jak widać – nie samym Angkorem Siem Reap żyje, ale z pewnością jest to jedna z najważniejszych atrakcji jakie musisz zobaczyć pojawiając się w tym miejscu. Każde z opisanych przeze mnie miejsc jest inne, ale w większości są to miejsca przystosowane pod turystę, więc aby zobaczyć prawdziwą Kambodżę warto udać się w nieznane tereny. Pamiętajcie też, aby zajrzeć do New Hope Cambodia 🙂 

0 0 vote
Article Rating
Podziel się!
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments